Film pod tytułem „Życie”. Jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem?

Czy żyjesz własnym życiem, czy tylko odgrywasz cudzy scenariusz?
Spis treści:
Film pod tytułem „Życie”
„Świat jest sceną, a ludzie na niej tylko aktorami.” — William Shakespeare
Największy film, jaki kiedykolwiek powstał, nie trafił do żadnego kina. Nie obejrzysz go na żadnej platformie, bo trwa właśnie teraz, w Tobie. To film pod tytułem „Życie”, w którym jesteś jednocześnie głównym aktorem, scenarzystą i, przynajmniej częściowo, reżyserem. Od pierwszego oddechu wchodzimy na plan zdjęciowy, ale nie pamiętamy żadnego scenariusza, który mielibyśmy wcześniej napisać. I właśnie tutaj zaczyna się pytanie znacznie większe niż zwykłe jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem: czy naprawdę tworzymy własną historię, czy może od początku ktoś wręcza nam gotowe role?
Bądź grzeczny. Nie wychylaj się. Przestrzegaj zasad. Dopasuj się do reszty. Nie kwestionuj. Ucz się, pracuj, bądź odpowiedzialny, załóż rodzinę, osiągnij sukces i najlepiej jeszcze wyglądaj tak, jakby wszystko przychodziło Ci bez wysiłku. Część tych zasad jest potrzebna, bo bez nich społeczeństwo zamieniłoby się w chaos. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy rozpoznawać, które zasady wybraliśmy świadomie, a które przyjęliśmy tylko dlatego, że od dzieciństwa powtarzano nam, iż „tak trzeba”.
I gramy. Tak, jak oczekuje publiczność. Mierzymy swoją wartość oklaskami, opiniami, statusem, pieniędzmi i tym, jak dobrze wypadamy w cudzej produkcji. Czasem nawet nie zauważamy chwili, w której przestaliśmy pytać siebie, czego naprawdę chcemy.
„Nie pozwól, by hałas opinii innych zagłuszył Twój wewnętrzny głos.” — Steve Jobs
Ale przychodzi moment, gdy kamera przestaje oślepiać, światła na planie słabną i zaczynasz widzieć kulisy. Masz pracę, rodzinę, zobowiązania, może nawet sukces, o którym kiedyś marzyłeś, a jednak gdzieś pod powierzchnią pojawia się dziwne uczucie: to chyba nie jest mój film. Wtedy pytanie jak odzyskać kontrolę nad własnym życiem przestaje być hasłem motywacyjnym. Staje się czymś bardzo osobistym.
Może właśnie wtedy zaczynasz rozumieć, że nie chodzi o zdobycie nagrody za najlepszą rolę. Prawdziwym celem może być napisanie własnego scenariusza i zagranie go z pełnią serca.
Kiedy cudzy scenariusz zaczyna brzmieć jak Twój własny głos
Najbardziej podstępne cudze oczekiwania nie są tymi, które ktoś wypowiada dzisiaj. Najsilniejsze są te, które zostały w nas tak długo, że zaczęliśmy uważać je za własne. „Muszę.” „Powinienem.” „Nie wypada.” „Co ludzie powiedzą?” „Nie mogę zawieść rodziny.” „W tym wieku już się nie zaczyna od początku.” „Trzeba być rozsądnym.” „Najpierw obowiązki.” Ktoś mógł wypowiedzieć te słowa dwadzieścia lat temu, ale dziś nie musi już stać obok. Powtarzasz je sam.
Psychologia mówi o przekonaniach, schematach i uwewnętrznionych normach. W zwykłym życiu wygląda to prościej: dawny głos staje się narratorem Twojego filmu. Jeśli jako dziecko nauczyłeś się, że akceptację otrzymuje się za bycie wygodnym, dorosłe „nie” może wywoływać poczucie winy. Jeśli wychowałeś się w przekonaniu, że sukces oznacza określony zawód, samochód albo pozycję społeczną, możesz przez dwadzieścia lat wspinać się po drabinie, zanim zauważysz, że stoi przy niewłaściwej ścianie.
Dlatego jak przestać żyć dla innych nie jest prostym pytaniem. Nie wystarczy któregoś ranka powiedzieć: „od teraz będę sobą”. Najpierw trzeba odkryć, kim właściwie jest to „ja”, które zostało przykryte rolami, obowiązkami i oczekiwaniami. Można przecież podejmować setki decyzji każdego dnia, a jednocześnie coraz mniej decydować o kierunku swojego życia.
To właśnie jedna z najbardziej przewrotnych form utraty sprawczości. Z zewnątrz wszystko działa. W środku coraz częściej czujesz, że zamiast tworzyć życie, jedynie administrujesz jego kolejnymi scenami.
Życie na autopilocie. Wszystko działa, ale Ty coraz mniej uczestniczysz
Życie na autopilocie nie wygląda jak katastrofa. Właśnie dlatego jest tak trudne do zauważenia. Wstajesz, pracujesz, odbierasz dzieci, robisz zakupy, załatwiasz sprawy, wieczorem bierzesz telefon do ręki, zasypiasz i następnego dnia zaczynasz od początku. Czekasz na piątek, potem na urlop, potem na święta, potem na moment, kiedy wreszcie będzie mniej obowiązków. Tyle że lista zadań ma niezwykłą zdolność regeneracji. Skreślasz trzy punkty, a rano pojawia się pięć nowych.
Mózg potrzebuje automatyzmów. Dzięki nim nie analizujemy każdego ruchu podczas jazdy samochodem i nie uczymy się codziennie od początku wiązać butów. Problem zaczyna się wtedy, gdy automatyczne stają się również nasze relacje, reakcje, wybory i sposób myślenia o sobie. Przestajesz pytać „czego chcę?”, bo doskonale wiesz, co trzeba zrobić. Coraz sprawniej funkcjonujesz i coraz rzadziej naprawdę przeżywasz.
Najpierw odkładasz coś ważnego, bo teraz nie ma czasu. Potem bierzesz kolejne zobowiązanie. Zgadzasz się, choć chciałeś odmówić. Rezygnujesz, żeby nie zrobić komuś przykrości. Zostajesz w miejscu, które od dawna Ci nie służy, bo przynajmniej jest znajome. Każda pojedyncza decyzja wygląda niewinnie. Dopiero po latach widzisz cały film i zastanawiasz się, kiedy właściwie zmienił się scenariusz.
Właśnie dlatego odpowiedź na pytanie jak przejąć stery nad własnym życiem zaczyna się nie od wielkiej rewolucji, ale od zauważenia automatu. Od chwili, w której pomiędzy bodźcem a reakcją pojawia się kilka sekund przestrzeni. Ktoś czegoś chce, a Ty nie odpowiadasz od razu. Pojawia się złość, ale zanim ją wyrzucisz, pytasz, skąd przyszła. Podejmujesz decyzję i po raz pierwszy zastanawiasz się: czy naprawdę tego chcę, czy tylko boję się konsekwencji odmowy?
Świadomość nie rozwiązuje wszystkiego. Najpierw robi coś znacznie prostszego. Zapala światło na planie.
Emocje, mentalizm i filtr, przez który oglądamy rzeczywistość
Kiedy człowiek zastanawia się jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem, łatwo pomylić kontrolę ze zwalczaniem emocji. Nie denerwować się, nie bać, nie przejmować, być zawsze racjonalnym. Tyle że emocje nie są przeciwnikiem. Bardziej przypominają kontrolki na desce rozdzielczej. Lampka nie prowadzi samochodu, ale informuje, że coś dzieje się w systemie.
Złość może pojawiać się wtedy, gdy ktoś przekracza granicę. Lęk może ostrzegać przed realnym zagrożeniem albo przypominać stare doświadczenie, które dziś nie jest już aktualne. Smutek może mówić o stracie. Frustracja może sygnalizować, że pomiędzy tym, jak żyjesz, a tym, czego naprawdę potrzebujesz, powstała zbyt duża odległość. Emocja nie zawsze prawidłowo rozpoznaje przyczynę, ale warto sprawdzić, dlaczego się pojawiła.
„Nie to, co nas spotyka, ale jak na to reagujemy, definiuje nasze życie.” — parafraza myśli Epikteta
Wyobraź sobie, że szef krytykuje Twoją pracę. Sam fakt trwa minutę. Potem pojawia się myśl: „jestem beznadziejny, zaraz mnie zwolnią”. Myśl uruchamia lęk, ciało się napina, zaczynasz unikać kolejnych wyzwań i kilka tygodni później zachowujesz się już zupełnie inaczej. Jedno zdarzenie napisało następne sceny nie dlatego, że miało tak ogromną moc, ale dlatego, że pomiędzy wydarzeniem a działaniem pojawiła się interpretacja.
I właśnie tutaj zaczyna się to, co można nazwać mentalizmem w codziennym życiu. Nie chodzi o paranormalną kontrolę ludzi ani magiczne sterowanie światem. Chodzi o wpływ uwagi, wyobraźni, przekonań i wewnętrznego dialogu na sposób, w jaki odbieramy rzeczywistość. To samo jabłko każdy opisze trochę inaczej. Jedna osoba zauważy kolor, druga smak, trzecia przypomni sobie dzieciństwo, czwarta pomyśli o kaloriach. Przedmiot jest ten sam, ale doświadczenie już nie.
Tak samo działa wiele sytuacji życiowych. Dwóch ludzi traci pracę. Jeden mówi: „to koniec, jestem przegrany”. Drugi: „jest źle, ale może właśnie zostałem zmuszony do zmiany, której od dawna unikałem”. Fakt pozostaje identyczny. Kolejna scena może jednak wyglądać zupełnie inaczej.
Ralphowi Waldo Emersonowi przypisuje się myśl: „Człowiek staje się tym, o czym najczęściej myśli.” Nie dlatego, że sama myśl magicznie materializuje rzeczywistość. Myśl wpływa jednak na uwagę, uwaga na decyzje, decyzje na zachowania, a zachowania powtarzane przez lata mogą stworzyć bardzo różne historie. Dlatego warto czasem zadać sobie pytanie: czy to, co właśnie myślę, opisuje rzeczywistość, czy tylko mój sposób jej interpretowania?
Celem takiej filozofii nie jest stworzenie kolejnej teorii do bezmyślnego przyjęcia. Chodzi o pobudzenie neuronów, wywołanie burzy mózgu i sięgnięcie do zasobów wiedzy, których nie wykorzystujemy, gdy działamy wyłącznie automatycznie. To właśnie rozwija świadomość, a świadomość może być niezwykle praktyczna.
Matrix, role i ludzie, którzy próbują przywrócić stary scenariusz
Na początku zapominamy. Gramy role napisane przez innych i wierzymy, że celem jest sukces, status, akceptacja albo zwykłe przetrwanie. Można nazwać to brakiem świadomości. Można również użyć metafory Matrixa. Nie potrzeba jednak tajnego systemu sterującego ludźmi. Codzienny Matrix może powstawać z rodzinnych przekonań, szkoły, kultury, reklam, algorytmów, porównań, lęku przed odrzuceniem i milionów małych bodźców mówiących nam, czego powinniśmy pragnąć.
Algorytm wybiera część świata, którą zobaczysz. Reklama podpowiada, czego powinieneś chcieć. Rodzina przekazuje własną definicję sukcesu. Środowisko ustala granice tego, co uważa za normalne. Dawne doświadczenia mówią, czego należy się bać. I nagle decyzja, którą uznajesz za całkowicie własną, ma kilku niewidzialnych współautorów.
W metaforycznym języku można nazwać niektórych ludzi „uśpionymi agentami”. Działają według własnych programów i czasem próbują ściągać w dół tych, którzy zaczynają wychodzić poza dobrze znany układ. Ale nie musi oznaczać to żadnego spisku. Psychologia podpowiada prostsze wyjaśnienie: kiedy zmieniasz własną rolę, zmuszasz otoczenie do ponownego ustawienia całej sceny.
Jeżeli przez dziesięć lat zawsze ustępowałeś, pierwsze „nie” może zostać odebrane jako egoizm. Jeżeli byłeś osobą rozwiązującą problemy całej rodziny, pierwsza granica może wywołać sprzeciw. Jeżeli przez lata pozwalałeś innym decydować, Twoja nowa samodzielność może zostać uznana za bunt. Nie dlatego, że wszyscy chcą Twojego upadku. Czasem po prostu Twoja zmiana odbiera im rolę, do której zdążyli się przyzwyczaić.
I wtedy pojawia się bardzo ważne pytanie: czy potrafisz pozostać sobą, kiedy cała obsada próbuje przywrócić poprzednią wersję filmu?
Prawdziwe mistrzostwo nie polega na ucieczce z filmu. Polega na opanowaniu własnej roli tak głęboko, że nawet chaos staje się częścią sztuki. To umiejętność zachowania spokoju w środku burzy, łagodności w twardym świecie i prawdy wtedy, gdy wszystko kusi, żeby sprzedać ją dla świętego spokoju.
Czy trudne sceny są przypadkiem, lekcją czy częścią większego scenariusza?
Każda trudna scena, porażka, strata czy moment cierpienia prowokuje pytanie: czy to błąd w scenariuszu? W pierwotnej wersji tej metafory można pójść jeszcze dalej i zapytać, czy część doświadczeń została przez nas w jakiś sposób wybrana jeszcze przed wejściem na plan. Czy dusza mogłaby posiadać szerszy scenariusz? Czy pewne zdarzenia pojawiają się po to, aby zwiększać świadomość? Czy sami ustawiliśmy sobie niektóre przeszkody jako bodziec do przebudzenia?
Nie wiemy. I właśnie dlatego warto zachować granicę pomiędzy faktem a filozoficzną hipotezą. Nie mamy podstaw, by twierdzić, że człowiek świadomie wybrał własne tragedie, choroby czy krzywdy. Taka interpretacja mogłaby prowadzić do bardzo niesprawiedliwych wniosków. Możemy jednak potraktować tę ideę jako eksperyment myślowy i zapytać: gdyby najtrudniejsza scena mojego życia miała coś we mnie zmienić, co mogę z niej dziś zabrać?
Każda burza zadaje wtedy podobne pytanie: czy w tej scenie wciąż pamiętasz, kim jesteś? Każdy strach, który oswajasz, dodaje głębi Twojej postaci. Każda porażka, której nie zamieniasz w dożywotni wyrok, rozwija bohatera. Każdy wybór prawdy zamiast wygody i odwagi zamiast automatycznego lęku staje się kolejną sceną, w której dojrzewasz jako reżyser własnego życia.
Być może wraz ze wzrostem świadomości ujęcia rzeczywiście wydają się trudniejsze. Nie musi oznaczać to, że ktoś nas testuje. Człowiek świadomy zaczyna po prostu dostrzegać mechanizmy, których wcześniej nie widział, zadaje trudniejsze pytania i coraz mniej chce uczestniczyć w rolach niezgodnych ze sobą. To, co wcześniej wydawało się normalne, nagle zaczyna uwierać.
Czy istnieje większy scenariusz? Czy rzeczywistość jest wyłącznie sumą biologii, środowiska, przypadku i naszych decyzji? Czy istnieje jakaś równowaga pomiędzy dobrem i złem, której jeszcze nie rozumiemy? Nie znam odpowiedzi. Wolę badać niż udawać pewność. Czasem właśnie dobre pytanie potrafi przesunąć świadomość dalej niż gotowa odpowiedź.
Jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem i przejąć stery?
Odzyskanie kontroli nad swoim życiem nie oznacza kontrolowania wszystkiego. Nie wybierasz genów, miejsca narodzin, decyzji innych ludzi, gospodarki, pogody, wszystkich chorób, przypadków ani strat. Przekonanie, że jesteśmy absolutnymi twórcami każdego zdarzenia, nie daje prawdziwej sprawczości. Może dać jedynie iluzję kontroli.
Ale pomiędzy całkowitą kontrolą a całkowitą bezradnością istnieje ogromne terytorium. Możesz nie kontrolować sytuacji, ale często możesz wybrać następny ruch. Nie zmienisz charakteru drugiego człowieka, ale możesz zdecydować, jak długo pozostaniesz w określonym układzie. Nie zatrzymasz wszystkich trudnych emocji, ale możesz nauczyć się nie podejmować każdej decyzji w ich szczycie. Nie cofniesz przeszłości, ale możesz przestać pozwalać, aby każda kolejna scena była jej kopią.
„Nie możemy reżyserować wiatru, ale możemy ustawić żagle.” — parafraza mądrości klasycznej
Być może właśnie to jest jedna z najlepszych odpowiedzi na pytanie jak przejąć stery nad własnym życiem. Nie próbujesz sterować całym światem. Uczysz się rozpoznawać, gdzie naprawdę znajduje się Twój wpływ.
W praktyce zaczyna się to od rzeczy znacznie mniej widowiskowych niż filmowa przemiana. Mówisz jedno „nie”, choć zawsze mówiłeś „tak”. Nie odkładasz kolejny raz własnego planu tylko dlatego, że ktoś czegoś od Ciebie chce. Przestajesz tłumaczyć każdą decyzję. Wracasz do zainteresowania, które kiedyś porzuciłeś jako niepraktyczne. Rezerwujesz czas dla siebie. Zaczynasz mówić, czego naprawdę potrzebujesz. Sprawdzasz, czy problem, którym zamartwiasz się od miesiąca, w ogóle znajduje się w Twojej strefie wpływu.
Tak powstaje poczucie sprawczości. Nie przez powtarzanie „kontroluję swoje życie”, lecz przez kolejne doświadczenia: mogę wybrać, mogę odmówić, mogę zmienić zdanie, mogę spróbować, mogę popełnić błąd i mimo to kontynuować.
Czasem najtrudniejszą częścią odzyskiwania kontroli jest zaakceptowanie faktu, że ktoś będzie z Twojej zmiany niezadowolony. Jeżeli przez lata byłeś dostępny dla wszystkich, pierwsza granica może zostać nazwana egoizmem. Jeśli cały rodzinny układ funkcjonował dlatego, że brałeś na siebie więcej niż inni, Twoja zmiana zaburzy jego równowagę. Poczucie winy nie zawsze oznacza wtedy, że zrobiłeś coś złego. Czasem oznacza tylko, że zrobiłeś coś inaczej.
Granica nie musi oznaczać: „nie obchodzicie mnie”. Może oznaczać: „ja również jestem jednym z ludzi, o których mam obowiązek dbać”.
Nie jesteś statystą we własnym filmie
Jeśli więc Twoje życie bywa trudne, jeśli kolejne sceny stają się cięższe, pamiętaj: nie jesteś przeklęty. Jesteś twórcą ambitnego scenariusza. Nie przyszedłeś tu, by grać małą rólkę w czyjejś historii. Przyszedłeś, by napisać własny film i zrealizować go po swojemu.
Nie oznacza to, że każda burza była konieczna ani że każda strata została przez Ciebie wybrana. Oznacza coś bardziej praktycznego: nawet jeśli nie miałeś wpływu na poprzednią scenę, nadal możesz mieć wpływ na następną.
Przyjdzie dzień, w którym spojrzysz wstecz i być może zobaczysz, że część porażek, zakrętów i strat stała się kadrami prowadzącymi Cię do momentu, w którym przestałeś bezrefleksyjnie grać według cudzych zasad. Nie dlatego, że cierpienie było potrzebne samo w sobie, ale dlatego, że zdołałeś zrobić z niego materiał do dalszej historii.
„Najpiękniejszy film to ten, który tworzysz, nie wiedząc jeszcze, jak się skończy.”
Gdy przypominasz sobie, że jesteś nie tylko aktorem, ale również współautorem i reżyserem własnego życia, film zaczyna zmieniać gatunek. Z dramatu może przechodzić przez komedię, chaos, dokument, historię przemiany i kolejne etapy, których dziś jeszcze nie potrafisz nazwać. Nie masz całkowitej kontroli nad obsadą, pogodą ani wszystkimi wydarzeniami, ale możesz coraz świadomiej decydować, jaką rolę odegrasz w następnej scenie.
W jednym artykule nie da się opisać całego filmu. Zbyt wiele jest tu pytań o świadomość, psychologię, wolną wolę, wpływ środowiska, podświadome schematy i to, co właściwie nazywamy rzeczywistością. Ale jeden wniosek pozostaje wyjątkowo praktyczny: lepiej być scenarzystą i reżyserem własnego życia, niż pozwolić, aby życie bez końca sterowało nami.
Nie musisz dziś znać zakończenia.
Wystarczy, że przestaniesz oddawać innym każdą następną scenę.
I wreszcie usiądziesz na krześle z napisem „TY”.
Idź krok dalej
Odzyskanie sterów nad własnym życiem to dopiero początek. Kolejny krok to zobaczyć, co naprawdę zabiera Ci radość i dlaczego umysł czasem boi się nawet dobrych chwil.
Przeczytaj: „Jak odzyskać radość życia?”
Przeczytaj: „Dlaczego boimy się cieszyć za wcześnie?”
2 komentarze
Polecany Ebook:
✓ Ebook PDF
✓ Ćwiczenia, rytuały i medytacje
✓ Materiały Premium
✓ Nagrania audio (Premium Plus+)
"Mechanika Pożądania & Alchemia Miłości - Sekretny Eliksir kobiecej energii"
- Aron Fonrims
Czy zdarza Ci się zastanawiać, dlaczego w Waszym związku nie jest już tak jak kiedyś? Dlaczego rozmowy częściej kończą się kłótnią niż zrozumieniem? Dlaczego bliskość stała się rzadsza, a seks zamiast przyjemności bywa źródłem napięcia, frustracji lub milczenia?
„Mechanika Pożądania & Alchemia Miłości” to książka o problemach, z którymi mierzy się wiele kobiet, choć rzadko mówią o nich głośno. O poczuciu niewidzialności, zmęczeniu, utracie pewności siebie, oddaleniu od partnera i tęsknocie za relacją, w której znów można czuć się kochaną, pożądaną i ważną.
To nie zbiór sztuczek ani obietnic bez pokrycia. To próba zrozumienia, dlaczego między dwojgiem ludzi gaśnie iskra i co można zrobić, aby odnaleźć drogę z powrotem do siebie i do siebie nawzajem.
Książka dostępna w wersji podstawowej, formie cyfrowej - ebook (pdf) zawiera 212 stron.
Oraz wersja rozszerzona ebooka(236stron) dostępna w pakiecie Premium oraz Premium Plus+
z dodatkowymi ćwiczeniami i rytuałami oraz dodatkami bonusowymi.