Świadomy sen – techniki WILD, MILD i Gateway prowadzące do świadomego śnienia
|

Świadomy sen. Część II: jak wejść do snu świadomie i co może czekać po drugiej stronie?

Świadomy sen – techniki WILD, MILD i Gateway prowadzące do świadomego śnienia

Świadomy sen. Część II: Jak wejść w świadomy sen i co dzieje się na granicy snu, jawy i świadomości?

W pierwszej części zatrzymaliśmy się w momencie, w którym człowiek orientuje się, że śni. Sen nie znika. Pokój nadal ma ściany, niebo nadal ma kolor, postacie nadal mówią, ale pojawia się coś nowego: „ja wiem, że to jest sen”. Teraz wykonamy następny krok. Nie będziemy już czekać, aż świadomość przypadkiem pojawi się we śnie. Spróbujemy zrozumieć, czy można ją tam zabrać celowo.

I właśnie tutaj świadome śnienie zaczyna przypominać wejście do laboratorium zbudowanego wewnątrz własnego umysłu. Jedne techniki wykorzystują pamięć, inne moment przebudzenia, jeszcze inne próbują przeprowadzić świadomość przez samą granicę zasypiania. Pojawiają się obrazy hipnagogiczne, dziwne dźwięki, wibracje, utrata poczucia ciała, czasami paraliż senny. Jeszcze dalej znajduje się obszar, którym kilkadziesiąt lat temu zainteresował się Robert Monroe, twórca Instytutu Monroe. A później zainteresowała się nim również amerykańska armia.

Brzmi jak początek filmu science fiction. Tyle że część tej historii naprawdę wydarzyła się w laboratoriach, ośrodkach badawczych i wojskowych dokumentach.

DILD i WILD. Dwie drogi do tego samego świata

W internecie często mówi się o „technice WILD” i „technice DILD”. Precyzyjniej byłoby powiedzieć, że są to dwa podstawowe sposoby, w jakie rozpoczyna się świadomy sen. Literatura naukowa również posługuje się tym podziałem. DILD, czyli Dream-Initiated Lucid Dream, rozpoczyna się wtedy, gdy najpierw normalnie śnisz, a dopiero później orientujesz się, że jesteś we śnie. WILD, Wake-Initiated Lucid Dream, jest czymś bardziej osobliwym: próbujesz przejść ze stanu czuwania bezpośrednio do snu, nie tracąc po drodze świadomości.

W DILD możesz iść ulicą, zobaczyć nieżyjącego znajomego, spojrzeć na zegarek pokazujący absurdalną godzinę i nagle pomyśleć: „Chwileczkę. To jest niemożliwe. Ja śnię.” Sen rozpoczął się wcześniej, a świadomość pojawiła się dopiero w środku wydarzeń.

W WILD sytuacja wygląda inaczej. Leżysz w łóżku i wiesz, że zasypiasz. Ciało zaczyna znikać z pola uwagi. Pojawiają się obrazy, błyski, twarze, geometryczne kształty albo fragmenty miejsc. Słyszysz dźwięki, których fizycznie nie ma w pokoju. W pewnej chwili nie patrzysz już na obrazy pojawiające się pod powiekami.

Jesteś wewnątrz jednego z nich.

Nie było klasycznego momentu utraty świadomości. Ostatnią rzeczą, którą pamiętasz z jawy, jest leżenie w łóżku. Pierwszą rzeczą, którą pamiętasz ze snu, jest świadomość, że właśnie do niego wszedłeś.

I tutaj zaczynają się doświadczenia, które bywają opisywane jako jedne z najbardziej niezwykłych momentów świadomego śnienia.

WILD: ciało zasypia, ale Ty próbujesz nie zasnąć razem z nim

Paradoks WILD można streścić jednym zdaniem: pozwól zasnąć ciału, ale nie pozwól zniknąć obserwatorowi.

Problem polega na tym, że im bardziej próbujesz nie zasnąć, tym skuteczniej się rozbudzasz. Jeżeli zaczynasz kontrolować oddech, analizować każdą zmianę w ciele i czekać na magiczny moment, możesz przeleżeć pół godziny całkowicie przytomny. Jeśli natomiast rozluźnisz uwagę zbyt mocno, obudzisz się rano i nawet nie zauważysz chwili przejścia.

WILD wymaga więc bardzo specyficznego rodzaju czujności. Nie koncentracji przypominającej rozwiązywanie zadania matematycznego. Raczej delikatnego utrzymywania punktu świadomości podczas zapadania się w sen.

Można wykorzystać oddech, liczenie, delikatne wyobrażenie ruchu, poczucie własnego ciała albo obserwację obrazów pojawiających się podczas zasypiania. Przeglądy technik świadomego śnienia opisują między innymi metody polegające właśnie na utrzymywaniu uwagi na obrazach hipnagogicznych, oddechu lub sygnałach pochodzących z ciała.

Najważniejsze jest jednak coś innego.

Nie próbować tworzyć snu. Obserwować, jak zaczyna tworzyć się sam.

Najpierw może pojawić się plama światła. Potem twarz. Fragment pokoju. Korytarz. Krajobraz. Te obrazy potrafią znikać natychmiast, gdy próbujemy złapać je uwagą. Jeśli jednak pozostaniemy obserwatorem, scena może zacząć nabierać głębi.

I nagle pojawia się przestrzeń.

To moment, o którym osoby praktykujące WILD piszą najczęściej: obraz przestaje przypominać film oglądany pod powiekami, a zaczyna otaczać obserwatora.

Nie patrzysz już na las.

Stoisz w lesie.

Najdziwniejszy fragment WILD zaczyna się jeszcze przed snem

Przejście pomiędzy jawą a snem nazywane jest stanem hipnagogicznym. To jedno z tych miejsc, które większość ludzi odwiedza każdej nocy, ale niemal nikt nie zatrzymuje się tam świadomie.

Kiedy zaczynasz je obserwować, możesz zauważyć rzeczy zaskakująco intensywne: nagły huk, własne imię wypowiedziane przez nieistniejący głos, muzykę, krótkie rozmowy, światła, twarze, poczucie ruchu albo wrażenie spadania. Mogą pojawić się drgania ciała, uczucie ciężkości, lekkości lub utraty jego granic.

To nie musi oznaczać niczego paranormalnego. Na granicy snu zmienia się sposób przetwarzania bodźców, a elementy doświadczenia sennego zaczynają wchodzić do świadomości jeszcze przed pełnym zaśnięciem.

Ale właśnie tutaj pojawia się ciekawa zbieżność.

Bardzo podobne odczucia występują w relacjach osób opisujących początek OOBE.

Wibracje. Szum. Uczucie oddzielania się. Wrażenie unoszenia. Zanik odczuwania fizycznego ciała. Nagła zmiana perspektywy.

Czy są to dwa opisy tego samego zjawiska? Czy WILD może przejść w doświadczenie interpretowane jako opuszczenie ciała? Czy może istnieją dwa różne zjawiska rozpoczynające się w podobnym stanie?

Tego pytania jeszcze nie rozstrzygajmy. Będzie wymagało osobnego wpisu.

Na razie ważniejsze jest coś innego: granica pomiędzy jawą a snem nie jest ścianą. Jest strefą przejściową.

I można nauczyć się ją obserwować.

DILD: zamiast wchodzić do snu, uczysz się rozpoznawać, że już w nim jesteś

DILD działa odwrotnie. Nie próbujesz zachować świadomości podczas zasypiania. Pozwalasz sobie normalnie zasnąć, ale uczysz umysł jednego nowego nawyku: kwestionowania rzeczywistości.

Jeśli często śnisz o domu z dzieciństwa, może stać się on Twoim znakiem snu. Jeśli telefon zawsze zachowuje się dziwnie, to kolejny znak. Jeżeli regularnie pojawia się zmarła osoba, szkoła, dawna praca, pociąg albo konkretne miasto, właśnie takie elementy mogą pewnego dnia uruchomić pytanie: „Czy ja teraz śnię?”.

Dlatego dziennik snów ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi tylko o kolekcjonowanie nocnych opowieści. Po kilkudziesięciu zapisanych snach zaczynasz rozpoznawać architekturę własnego świata sennego.

Może odkryjesz, że w Twoich snach niemal zawsze zawodzą urządzenia elektroniczne. Może ciągle znajdujesz się w miejscach, które powinny wyglądać inaczej. Może regularnie próbujesz gdzieś dotrzeć i nigdy nie możesz.

To są Twoje prywatne alarmy.

DILD zaczyna się wtedy, gdy któregoś dnia jeden z nich zadzwoni podczas snu.

MILD: zaprogramowanie jednej myśli, która ma przetrwać zasypianie

Jedną z najlepiej przebadanych metod indukcji świadomego snu jest MILD, Mnemonic Induction of Lucid Dreams, rozwijana przez Stephena LaBerge’a. Jej rdzeń nie polega na powtarzaniu pustej afirmacji. Wykorzystuje pamięć prospektywną, czyli tę samą zdolność, dzięki której pamiętasz, że jutro masz coś zrobić.

Budząc się po śnie, przypominasz sobie jego przebieg. Następnie wyobrażasz sobie ponownie tę samą scenę, ale tym razem dodajesz moment rozpoznania: zauważasz coś niezwykłego i uświadamiasz sobie, że śnisz. Towarzyszy temu intencja, że przy następnym śnie przypomnisz sobie o rozpoznaniu własnego stanu.

Brzmi banalnie.

Wyniki są jednak interesujące.

W International Lucid Dream Induction Study obejmującym 355 uczestników MILD i SSILD okazały się podobnie skuteczne. Co szczególnie ciekawe, powodzenie MILD silnie wiązało się z tym, jak szybko uczestnik ponownie zasnął po wykonaniu techniki. Kiedy zasypiał w ciągu pięciu minut, świadomy sen pojawiał się podczas około 45,8 procent takich prób. Nie oznacza to oczywiście, że każdy osiągnie taki wynik. Pokazuje jednak, jak ważne może być przeniesienie intencji bezpośrednio z czuwania do kolejnego okresu snu.

Jakby myśl miała niewielkie okno, przez które może przedostać się na drugą stronę.

WBTB: obudź się po to, żeby wejść głębiej

Jedna z najbardziej praktycznych metod wygląda początkowo dość absurdalnie: żeby lepiej śnić, trzeba najpierw się obudzić.

WBTB oznacza Wake Back to Bed. Śpisz przez mniej więcej pięć lub sześć godzin, budzisz się na pewien czas, a następnie wracasz do łóżka. Nad ranem okresy REM stają się dłuższe, więc ponowne zaśnięcie może zwiększać prawdopodobieństwo szybkiego wejścia w sen bogaty w marzenia senne.

W badaniu laboratoryjnym uczestników budzono po około sześciu godzinach snu. Następnie praktykowali MILD przez 30 lub 60 minut i wracali spać. W poszczególnych warunkach od 36 do 54 procent uczestników później zgłaszało świadomy sen, a część przypadków potwierdzono poprzez wcześniej ustalone ruchy oczu rejestrowane podczas REM.

To ważne, ponieważ WBTB można łączyć zarówno z MILD, jak i próbą WILD.

Po kilku godzinach snu ciało posiada silną zdolność ponownego zaśnięcia, ale umysł został na chwilę pobudzony. Powstaje więc niezwykle interesujące okno:

ciało chce spać, ale świadomość właśnie się obudziła.

Dokładnie takiego układu szuka osoba próbująca WILD.

SSILD: zamiast trzymać świadomość na siłę, rozbudź zmysły

Jest jeszcze metoda, która nie brzmi szczególnie spektakularnie, a w badaniach wypadła zaskakująco dobrze. SSILD, Senses Initiated Lucid Dream, opiera się na przenoszeniu uwagi kolejno pomiędzy tym, co widzisz przy zamkniętych oczach, tym, co słyszysz, oraz tym, co odczuwasz w ciele.

Nie próbujesz niczego wywołać. Nie oczekujesz wizji. Przez chwilę obserwujesz ciemność pod powiekami. Potem dźwięki. Następnie wrażenia cielesne. Powtarzasz cykl i zasypiasz.

Hipoteza jest ciekawa: trening może zwiększać wrażliwość na własne doświadczenie i ułatwiać późniejsze zauważenie nieprawidłowości we śnie. W badaniu ILDIS SSILD osiągał wyniki zbliżone do MILD, a systematyczny przegląd technik indukcji z 2023 roku uznał go za jednego z obiecujących kandydatów wymagających dalszych replikacji.

Można więc zauważyć pewną zasadę wspólną dla wielu skutecznych metod.

Nie uczysz się tworzyć snu.

Uczysz się przenosić do niego uwagę.

Instytut Monroe: człowiek, który potraktował granicę snu jak terytorium do zbadania

Tutaj historia robi nagły skręt.

W 1958 roku Robert A. Monroe, człowiek związany zawodowo z radiem i produkcją programów, prowadził badania nad wykorzystaniem dźwięku między innymi w uczeniu podczas snu. W tym samym okresie zaczął doświadczać stanów, które interpretował jako opuszczanie fizycznego ciała. Zamiast odrzucić je jako dziwaczny epizod, zaczął je systematycznie obserwować. Później opisał swoje doświadczenia w książce Journeys Out of the Body. W 1971 roku powstał Monroe Institute, który skoncentrował się na badaniu i praktycznej eksploracji odmiennych stanów świadomości.

I tutaj pojawia się element bardzo bliski WILD.

Jednym z podstawowych stanów w systemie Monroe jest Focus 10, określany jako „Mind Awake, Body Asleep”, czyli umysł obudzony, ciało śpi. Współczesny Instytut Monroe nadal opisuje Focus 10 właśnie w ten sposób i wskazuje go jako podstawę dalszych eksploracji.

Trudno nie zauważyć podobieństwa.

WILD: ciało zasypia, świadomość pozostaje.

Focus 10: ciało śpi, umysł pozostaje świadomy.

Nie oznacza to, że są dokładnie tym samym stanem. Monroe rozwijał własną mapę doświadczeń i używał innej terminologii. Ale podobieństwo fenomenologiczne jest tak wyraźne, że warto je potraktować jako trop.

Możliwe, że różne tradycje i szkoły uczą się wchodzić do podobnego przedsionka świadomości, tylko nadają mu inne nazwy.

Medytujący nazwie go głębokim stanem medytacyjnym.

Praktykujący lucid dreaming powie WILD.

Monroe mówił o Focus 10.

Ktoś zainteresowany OOBE może powiedzieć: „to był moment tuż przed wyjściem.”

Czy opisują ten sam mechanizm, czy różne doświadczenia zaczynające się na podobnej granicy?

To pytanie jest znacznie ciekawsze niż spór o nazwę.

Hemi-Sync: dwa dźwięki i próba otwarcia innego stanu świadomości

Monroe zaczął wykorzystywać dźwięk do ułatwiania osiągania określonych stanów. Z tego rozwinęła się technologia znana jako Hemi-Sync. Jednym z jej elementów były binaural beats, dudnienia różnicowe powstające wtedy, gdy do każdego ucha dociera ton o nieco innej częstotliwości. Mózg odbiera wtedy dodatkowe pulsowanie odpowiadające różnicy pomiędzy częstotliwościami. Sam fenomen akustyczny jest rzeczywisty i dobrze znany.

Znacznie bardziej dyskusyjna jest druga część historii: jak daleko można za pomocą takich bodźców wpływać na aktywność mózgu i świadomość.

Instytut Monroe wiązał Hemi-Sync z synchronizacją aktywności półkul i ułatwianiem określonych stanów świadomości. Współczesne badania nad binaural beats nie dają jednak prostego werdyktu. Systematyczny przegląd badań EEG z 2023 roku znalazł zarówno wyniki wspierające hipotezę entrainment, jak i wyniki jej przeczące. Autorzy ocenili cały obraz jako niespójny i wymagający lepiej standaryzowanych badań.

To nie oznacza: „Hemi-Sync nie działa”.

Nie oznacza też: „Hemi-Sync otwiera inne wymiary”.

Oznacza coś znacznie ciekawszego.

Mamy realny bodziec akustyczny, realne doświadczenia ludzi, pewne mierzalne efekty, ale mechanizm i granice działania nie zostały ostatecznie ustalone.

To dokładnie ten rodzaj obszaru, którego nie warto ani bezkrytycznie czcić, ani z góry wyrzucać do kosza.

Warto badać.

Gateway. Eksperyment CIA, o którym internet opowiada tylko połowę prawdy

Jeżeli wpiszesz w wyszukiwarkę „Gateway CIA”, szybko trafisz na historie o tajnym programie amerykańskiego wywiadu badającym wychodzenie z ciała, manifestowanie rzeczywistości i przekraczanie czasu.

Prawdziwa historia jest trochę inna.

I paradoksalnie wcale nie mniej ciekawa.

W 1983 roku podpułkownik Wayne M. McDonnell z U.S. Army Intelligence and Security Command przygotował dokument zatytułowany Analysis and Assessment of Gateway Process. Oficjalny katalog amerykańskiego rządu wskazuje jako autora instytucjonalnego Department of the Army, Department of Defense. Dokument analizował metodę Gateway Instytutu Monroe, jej możliwe mechanizmy i praktyczne zastosowania. Później jego kopia znalazła się w odtajnionych archiwach CIA, dlatego internet zaczął nazywać go „raportem CIA”.

Czy CIA stworzyła Gateway?

Nie.

Czy wojsko USA rzeczywiście interesowało się Gateway?

Tak.

I to jest wystarczająco niezwykłe bez dokładania legend.

McDonnell analizował Hemi-Sync, medytację, hipnozę, biofeedback, odmienne stany świadomości, OOBE, a nawet próbował stworzyć szeroki model świadomości, sięgając między innymi do fizyki i koncepcji holograficznych. W samym raporcie napisał, że jego zadaniem było ocenienie mechaniki i praktycznej przydatności Gateway. Dokument odnosi się również do personelu, który miał przechodzić trening Gateway.

To nie jest dowód, że amerykańskie wojsko potwierdziło istnienie świata astralnego.

Ale jest dowodem czegoś innego.

Ktoś w strukturach wywiadu wojskowego uznał te zjawiska za wystarczająco interesujące, aby poświęcić im analizę.

I tutaj zamiast szukać sensacji, warto zadać lepsze pytanie.

Dlaczego?

Może dlatego, że w okresie zimnej wojny analizowano niemal wszystko, co potencjalnie mogło mieć znaczenie wywiadowcze. Może dlatego, że zainteresowanie odmiennymi stanami świadomości było częścią szerszego nurtu badań prowadzonych również w ramach programów związanych później ze STARGATE. A może po prostu osoby, które same uczestniczyły w treningu, doświadczyły czegoś na tyle nietypowego, że chciały zrozumieć mechanizm.

Nie trzeba wybierać jednej odpowiedzi przed zbadaniem materiału.

Badanie bez pytania jest błądzeniem po omacku.

Focus 10 może być brakującym mostem pomiędzy świadomym snem a OOBE

Najbardziej interesujące w historii Monroe nie są nawet tajne dokumenty. Jest nim pewien powracający wzorzec.

Umysł świadomy. Ciało śpi.

To samo położenie pojawia się na początku WILD. Podobne warunki występują w paraliżu sennym. Pojawiają się również w relacjach dotyczących OOBE. Osoby opisują ciało, którego nie mogą albo nie chcą poruszyć, jednocześnie zachowując wyraźną świadomość. Następnie mogą pojawić się wibracje, dźwięki, poczucie ruchu albo zmiana lokalizacji własnego „ja”.

Możliwe, że mózg w takich chwilach zmienia sposób integracji informacji o ciele i przestrzeni. Z punktu widzenia neuronauki istnieją modele doświadczeń poza ciałem związane właśnie z zaburzeniem integracji multisensorycznej oraz nietypowymi przejściami pomiędzy REM a czuwaniem.

Ale to nie wyczerpuje pytania filozoficznego.

Jeżeli człowiek może utracić zwykłe poczucie fizycznego ciała, a mimo to nadal doświadczać bardzo wyraźnego „ja jestem”, co dokładnie stanowi rdzeń tego „ja”?

Ciało?

Model ciała w mózgu?

Pamięć?

Punkt obserwacji?

Świadomość sama w sobie?

Możliwe, że OOBE jest niezwykle przekonującą symulacją tworzoną przez mózg.

Możliwe, że świadomy sen i OOBE są różnymi odmianami tej samej zdolności mózgu do tworzenia przestrzennego modelu rzeczywistości.

A jeśli świadomość nie jest wyłącznie produktem lokalnej aktywności mózgu?

To ostatnie zdanie pozostaje hipotezą, nie wynikiem eksperymentu. Ale właśnie dlatego jest interesujące.

Nie po to, żeby natychmiast w nie uwierzyć.

Po to, żeby sprawdzić, jakie przewidywania wynikałyby z każdego z tych modeli.

Najlepszy eksperyment możesz przeprowadzić we własnym śnie

Jeśli uda Ci się osiągnąć świadomy sen, najłatwiej zmarnować go na gorączkową próbę kontrolowania wszystkiego. Latanie jest niezwykłe. Zmienianie krajobrazu również. Ale znacznie ciekawsze zaczyna się wtedy, gdy zamiast traktować sen jak prywatny park rozrywki, potraktujesz go jak teren badawczy.

Spróbuj zapamiętać konkretne pytanie jeszcze przed snem.

Jeżeli odzyskasz świadomość, nie pytaj od razu o numery Lotto. Zadaj pytanie, którego odpowiedzi sam nie potrafisz przewidzieć.

„Pokaż mi mój największy lęk.”

„Pokaż mi coś, czego nie zauważam.”

„Dlaczego wracam do tego miejsca?”

„Co znajduje się za tymi drzwiami?”

A potem nie wymuszaj odpowiedzi.

Obserwuj.

Jeżeli pojawi się postać, rozmawiaj z nią. Jeśli zmieni się przestrzeń, zobacz, dokąd prowadzi. Jeśli odpowiedź będzie absurdalna, również ją zapamiętaj.

Nie dlatego, że każda postać jest duchem, przewodnikiem czy autonomiczną istotą.

I nie dlatego, że na pewno jest wyłącznie losowym produktem neuronów.

Najpierw doświadczenie. Potem interpretacja.

Tak zaczyna się każde sensowne badanie.

Jest jeszcze jedna technika, o której warto pamiętać tuż po przebudzeniu

Czasami budzisz się bezpośrednio ze snu i przez kilka sekund czujesz, że jego świat nadal znajduje się bardzo blisko. Nie ruszaj się od razu. Nie sięgaj po telefon. Nie zaczynaj analizować dnia.

Zostań nieruchomo.

Przypomnij sobie ostatnią scenę.

Wyobraź sobie, że znów w nią wchodzisz.

Taki sposób powrotu bywa określany jako DEILD, Dream Exit Initiated Lucid Dream. W praktyce wykorzystuje krótkie przebudzenie następujące bezpośrednio po śnie. Ciało pozostaje blisko stanu snu, więc ponowne wejście może nastąpić szybciej niż przy zasypianiu wieczorem.

I właśnie w takich chwilach można czasami doświadczyć bardzo dziwnego przejścia.

Obraz wraca.

Staje się przestrzenią.

A Ty zachowujesz pamięć tego, że jeszcze kilka sekund wcześniej leżałeś w łóżku.

Granica snu staje się niemal przezroczysta.

Nie próbuj jednak wygrać ze snem za wszelką cenę

Świadome śnienie jest fascynujące, ale sen nadal pełni podstawowe funkcje biologiczne. Budzenie się kilka razy każdej nocy tylko po to, aby ćwiczyć techniki, może po prostu pogorszyć odpoczynek. WBTB warto więc traktować jako eksperyment wykonywany rozsądnie, a nie obowiązkowy nocny trening.

Szczególną ostrożność powinny zachować osoby, dla których zaburzenia snu, epizody psychotyczne, silna derealizacja lub dysocjacja są problemem. Sam Monroe Institute przy swoich programach pracy z głębokimi stanami świadomości publikuje ostrzeżenia dotyczące między innymi padaczki, psychozy i zaburzeń dysocjacyjnych.

Nie chodzi o straszenie.

Chodzi o zachowanie jednej ważnej zasady:

eksploracja świadomości ma rozszerzać doświadczenie, a nie rozwalać fundament, na którym ono stoi.

A teraz dochodzimy do drzwi, których jeszcze nie otworzyliśmy

Świadomy sen możemy badać laboratoryjnie. Potrafimy potwierdzić go za pomocą sygnałów oczu podczas REM. Znamy techniki zwiększające prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Wiemy, że można podczas snu zachować część zdolności do refleksji, wykonywać zadania, reagować na bodźce i komunikować się ze światem zewnętrznym.

Ale podczas prób WILD niektórzy ludzie dochodzą do momentu, który opisują zupełnie inaczej.

Ciało przestaje być wyczuwalne.

Pojawia się szum.

Potem wibracje.

Czasami poczucie unoszenia.

Następnie człowiek ma wrażenie, że znajduje się obok własnego ciała i patrzy na nie z innego miejsca.

Dla neuronauki jest to doświadczenie poza ciałem wymagające wyjaśnienia poprzez działanie mózgu i konstrukcję poczucia „ja”.

Dla tradycji duchowych może być chwilowym oddzieleniem świadomości od ciała.

Dla Roberta Monroe stało się początkiem kilkudziesięciu lat eksploracji.

Dla amerykańskiego wywiadu wojskowego było na tyle interesujące, że znalazło się w analizach Gateway.

A dla nas jest kolejnym pytaniem.

Nie: „czy OOBE jest prawdziwe?”

To pytanie jest zbyt proste.

Doświadczenie jest prawdziwe, ponieważ ludzie naprawdę go doświadczają.

Prawdziwa zagadka brzmi:

co właściwie opuszcza ciało, jeśli człowiek jest absolutnie przekonany, że właśnie znalazł się poza nim?

I czy w ogóle cokolwiek je opuszcza?

W kolejnym kroku wejdziemy dokładnie tam. W OOBE, doświadczenia poza ciałem, wibracje, paraliż senny, eksperymenty laboratoryjne i relacje ludzi, którzy twierdzą, że widzieli miejsca oraz wydarzenia, których nie powinni byli móc zobaczyć.

Bo świadomy sen może okazać się dopiero przedsionkiem.

Przeczytaj także

Jeśli chcesz przejść przez ten temat od początku i zobaczyć, jak krok po kroku zmienia się nasze rozumienie snu i świadomości, zacznij od wcześniejszych tekstów:

Świadomy sen. Co to jest i czy naprawdę można obudzić się we własnym śnie?
Pierwsza część wyjaśnia, czym jest świadomy sen, jak różni się od zwykłego snu, co dzieje się wtedy w mózgu i dlaczego moment „wiem, że śnię” jest tak niezwykłym stanem świadomości.

Powtarzające się sny. Dlaczego wracają i czy próbują nam coś powiedzieć?
O tym, dlaczego wracają te same osoby, miejsca i symbole oraz co może oznaczać, gdy sen zaczyna przypominać nie przypadkową historię, lecz powracający komunikat.

Sen o zmarłej osobie. Czy bliscy naprawdę przychodzą do nas we śnie?
Psychologia, Jung, pamięć, żałoba i duchowość spotykają się tutaj wokół jednego z najbardziej niezwykłych doświadczeń sennych, spotkania z kimś, kto już odszedł.

Podobne wpisy

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecany Ebook:

Mechanika Pożądania i Alchemia Miłości – ebook dla kobiet o relacjach, kobiecej energii, bliskości i odbudowie związku.

✓ Ebook PDF
✓ Ćwiczenia, rytuały i medytacje
✓ Materiały Premium
✓ Nagrania audio (Premium Plus+)

"Mechanika Pożądania & Alchemia Miłości - Sekretny Eliksir kobiecej energii"

- Aron Fonrims

Czy zdarza Ci się zastanawiać, dlaczego w Waszym związku nie jest już tak jak kiedyś? Dlaczego rozmowy częściej kończą się kłótnią niż zrozumieniem? Dlaczego bliskość stała się rzadsza, a seks zamiast przyjemności bywa źródłem napięcia, frustracji lub milczenia?

„Mechanika Pożądania & Alchemia Miłości” to książka o problemach, z którymi mierzy się wiele kobiet, choć rzadko mówią o nich głośno. O poczuciu niewidzialności, zmęczeniu, utracie pewności siebie, oddaleniu od partnera i tęsknocie za relacją, w której znów można czuć się kochaną, pożądaną i ważną.

To nie zbiór sztuczek ani obietnic bez pokrycia. To próba zrozumienia, dlaczego między dwojgiem ludzi gaśnie iskra i co można zrobić, aby odnaleźć drogę z powrotem do siebie i do siebie nawzajem.

  • Czujesz, że oddaliliście się od siebie
  • Brakuje rozmowy, bliskości lub iskry namiętności
  • Chcesz odzyskać siebie, jego, pożądanie i zrozumieć relację

Książka dostępna w wersji podstawowej, formie cyfrowej - ebook (pdf) zawiera 212 stron.
Oraz wersja rozszerzona ebooka(236stron) dostępna w pakiecie Premium oraz Premium Plus+
z dodatkowymi ćwiczeniami i rytuałami oraz dodatkami bonusowymi.

Poznaj szczegóły
Kup Ebook wydanie podstawowe
Kup Ebook wersja Premium
Kup Ebook wersja Premium plus+